SureBety – wszystko o zakładach bukmacherskich

    Bukmacherka to maraton a nie sprint

    22-03-2018, godzina 09:36 UTC+0100 | Ostatnia aktualizacja: 22-03-2018 09:45

    Ty też oceń ten post
    Ocena: 5/5
    Głosów: 1
    Aby ocenić ten post, musisz się zalogować.

    Szymon to gracz, który w jednym sezonie osiągał yield na poziomie 10%, a w drugim tracił pieniądze co kolejkę. Dlaczego tak się stało? Co poradziłbyś takiej osobie?

    W grudniu 2017 i styczniu 2018 korespondowałem z Szymonem. Poniżej zapis naszej rozmowy, który bardzo dobrze pokazuje proces myślowy, przez jaki przechodzi gracz zakładów. Gracz wie, że coś przestało działać, ale nie wie czemu. Nie potrafi się zdystansować. Rozwiązanie takiego problemu bywa często niemożliwe bez pomocy osoby trzeciej, niezaangażowanej emocjonalnie.

    Wielki szacun dla Szymona, który zorientował się, że ma duży problem. Mali ludzie poprzestają na "sam sobie poradzę, bo jestem najlepszy". Wielcy ludzie proszą o pomoc.

    balagan-kawa-laptop-600.jpg

    W dniu 2017-12-06, Szymon pisze:

    Hej.

    Kiedy ostatnio rozmawialiśmy bardzo mi pomogłeś, za co dziękuję. Być może teraz też będziesz w stanie, choć sprawa jest o wiele bardziej złożona. Błądzę.

    Sytuacja wygląda tak, że od paru lat zajmuję się bukmacherką. Najpierw to był przyspieszony kurs nauki, duże przegrane, ludzie bazujący na mojej naiwności, takie klimaty. Później stopniowa nauka, zdobywanie doświadczenia i gra zaczynała naprawdę dobrze wyglądać. Tak jak wspominałem znam Twoją stronę niemal na pamięć, i do większości rzeczy się stosuję. W pewnym momencie wyglądało to bardzo dobrze, z czego wzięła się nasza ostatnia rozmowa o przejściu do brokera. Ale się za przeproszeniem zjeb*** :)

    Gram polską EkstraklasęPuchar Polski tylko i wyłącznie. Myślę, a przynajmniej tak wydawało mi się w tamtym sezonie, że znam się na tym dobrze. Yield za tamten sezon był w granicach 9-10%, co wydaje mi się dość dobrym wynikiem, gdzie bazą było kilkaset typów. Ale teraz jest tragedia.

    Wiem, że przychodzą słabsze okresy, ale co się dzieje w tym sezonie to ja nie wiem. Jeszcze początek był ok, a później co kolejka to strata. U Ciebie na stronie jest napisane że value minimum 1.50. Ja grałem często niższe, ok. 1.40. Jasne, zdarzały się większe, ale średnia pewnie oscylowałaby w okolicach 1.55.

    W tym sezonie robię wszystko tak samo, dołożyłem Poissona, i nic... Wcześniej często dwie kolejki wcześniej wiedziałem jaki będzie wynik meczu, a teraz mam tyle myśli w głowie, że nic nie wiem. Czy to jest od tego, że za dużo nad tym siedzę? Że za dużo nad tym myślę i analizuję? Czy po prostu słabo typuję? Czy może poprzedni sezon to był przypadek? Czy może wybrałem sobie złą dyscyplinę i ligę do grania?

    Wiesz, tak naprawdę nie wiem czego się spodziewać, bo jeśli w ogóle coś odpiszesz, to na pewno nie dasz mi złotego środka, ale być może pokażesz mi coś co sprawi, że wrócę do formy z poprzedniego sezonu. Z góry dzięki za chwilę uwagi.

    Pozdrawiam
    Szymon

    W dniu 2017-12-07 SureBety.pl pisze:

    Ciekawe jest to co piszesz Szymonie :)

    To niestety dosyć częste, że jeden system działający w jednym sezonie, psuje się w drugim.

    Jeśli ten yield 9-10% (tak, bardzo dobry!) był tylko z jednego sezonu, to nie ma jeszcze dużej "mocy statystycznej" (liczyłeś z 1 dyscypliny czy z 2?). Pokazuje natomiast, że wyraźnie znalazłeś dobry kierunek i prawdopodobnie chodzi o jakiś detal, niż o jakiś duży błąd.

    Pierwsze co mi się nasuwa, to przeanalizowanie sytuacji poprzez odpowiedzi na pytania:

    1. Co się zmieniło w stosunku do poprzedniego sezonu?

    Stałeś się bardziej pewny siebie? Bardziej ostrożny? A może masz program, który wyrzuca ci typy "bez emocji". Choć emocje zawsze są, bo ostatecznie to ty podejmujesz decyzje co zagrać.

    Zwróć szczególną uwagę na swoje uczucia i co konkretnie zmieniło się w samej lidze. Może jakieś zasady, typu zmiana liczby/sposobu awansujących drużyn?

    2. Jak twoje zdrowie?

    Czy czujesz się wypoczęty? A może wypalony? Kiedy ostatni raz miałeś wakacje?

    3. Kwestie motywacyjne są bardzo ważne.

    Czy poczułeś, że "zarobiłeś już wystarczająco dużo"?
    Wysoki poziom motywacji będzie wtedy, gdy będziesz "głodny" sukcesu.
    Musisz wiedzieć na co zbierasz pieniądze :)
    Same pieniądze szczęścia nie dają i same w sobie nie są dobrym motywatorem.

    Napisz mi czy któraś z tych rzeczy może być bliska prawdy.

    Pozdrawiam
    Krzysztof, CEO SureBety.pl

    biznesman-kawa-telefon-600.jpg

    W dniu 2017-12-10 Szymon pisze:

    Hej, nie pisałem, bo chciałem zobaczyć jak to będzie wyglądało. Piątek dwa zwroty, wczoraj wygrana i przegrana... Masakra. Wcześniej się rozpisywałem bo nie wiedziałem czy odpowiesz. Yield jest liczony z dwóch dyscyplin.

    Bukiem zajmuje się już parę lat, ale ostatni sezon już bardziej poważnie, i nie ukrywam że myślałem i wierzyłem w to, że mogę zajmować się tym zawodowo. Gram najczęściej over 2 i 0 handi, już w tamtym sezonie myślałem że to są być może za małe kursy, ale jeśli dawały mi zysk, to grałem dalej. 

    1. Tak jak mówiłem w tym sezonie zacząłem używać Poissona, ale traktuje to jako pomoc, nie wyrocznie. I wcześniej (tylko z lepszym skutkiem) i teraz bardziej bazowałem na intuicji. Co do uczuć, jak zaczynał się sezon, wiedziałem że parę kolejek będzie takich, gdzie drużyny będą się badały, więc bardzo mało grałem. Później kilka dobrych betów, i od września...

    Muszę jeszcze powiedzieć, że w tym sezonie zdecydowałem się podwyższyć stawki, zagrać bardziej agresywnie... W tamtym sezonie grałem max 4% bankrolu, gdzie stawka 3/3 to było właśnie 4%. Teraz podwyższyłem do 7%, i słabo to wyglądało, później znów zszedłem do 4% i wyglądało to lepiej. Ale muszę grać grubiej, bo przy takich kursach i dość małej ilości typów ten zysk jest mierny...

    W lidze zmieniło się to, że punkty nie są dzielone po 30. kolejce. Na pewno wpłynęło to jakoś na ligę. Do połowy listopada średnia bramek była ok. 2,35gola/mecz. Gra była zachowawcza, więc ciężko było grać overy, a w 1x2 nie czuję się tak dobrze. 

    2. To chyba najgorsze, bo mimo że mam dość dobrą pracę i nigdy nie jest tak, że przez buka brakuje mi $ (budżet do gry to są oddzielne pieniądze), to dużo o tym myślę, bo to jak mówiłem chciałem się tym zajmować zawodowo, a to przekłada się na moje życie. Czym gorzej idzie tutaj, tym gorzej się czuję. Do sezonu przystępowałem na pełnej pompie, z chęciami i marzeniami. Wierzyłem, że teraz będzie jeszcze lepiej... a teraz masakra... dobre słowa.. czuje się wypalony...

    3. Mimo, że jest jak jest, to cały czas wierzę, że nie zmarnowałem ostatnich dwóch lat, i cały czas idę w dobrą stronę. Motywację mam dobrą, nawet bardzo. Pieniądze nie są celem, są środkiem. Choć największą satysfakcję sprawiało mi to, że wiedziałem o danym meczu więcej niż "eksperci" z TV.

    Dzięki że w ogóle zainteresowałeś się sprawą, bo zdaje sobie sprawę że bukmacherka to maraton a nie sprint, ale wygląda to teraz naprawdę słabo. Tak naprawdę to mam jeszcze wiele do powiedzenia, może wyjdzie to później. Zdaje sobie sprawę że nie ma nic za darmo, być może jest jakiś sposób w który mogę się odwdzięczyć? Zastanawia mnie to czy w odpowiedni sposób patrzę na te mecze, czy dobrze analizuję. Jak robią to profesjonaliści? Jeszcze, myślę, ciekawą rzeczą jest to że coś tam wiem, bo gdy kolejka ma 8 meczów, to najczęściej większość trafiam (over/under, 1x2, zapisuje sobie w zeszycie).

    Pozdrawiam

    bukmacherka-to-maraton-600.jpg

    W dniu 2017-12-12 SureBety.pl pisze:

    1) 7% to zdecydowanie za dużo. 5% to już ogromne ryzyko. Sprawdza się tylko przy bardzo małym budżecie (<500-1000 PLN powiedzmy). Potem górę biorą emocje, a to nie sprzyja optymalnemu stawkowaniu czy obstawianiu.

    Wyraźnie zmiany w lidze wpłynęły na podejście drużyn w końcowej fazie. Musisz zbadać w jaki sposób. Być może dopiero po 2-3 sezonach hipotezy nabiorą mocy statystycznej.

    2) Tak podejrzewałem, że wypaliłeś się (długotrwały stres bez odpoczynku). Ciągniesz żeby ciągnąć. Pewnie pojawiają się przez to "zakłady na siłę" bez chłodnej analizy i pod wpływem przemęczenia. Zwłaszcza, że często kierujesz się przeczuciem.
    Sam widzisz jak to wpływa na wyniki. Psychika ma ogromne znaczenie w zakładach, pokerze itp.

    Proponuję ci się na razie nastawić na to, że bukmacherka przez 2-3 następne lata nie stanie się twoim zawodem. Jak się uda, to się miło rozczarujesz. A jak się nie uda, to nie będziesz rozgoryczony.

    Teraz jest zdaje się przerwa zimowa. Wykorzystaj ją dobrze. Odpocznij. Naładuj akumulatory jakimś wyjazdem z przyjaciółmi/rodziną. Zapomnij o zakładach na jakiś czas, by po powrocie znów być "głodnym obstawiania" :)

    Przeforsowałeś się i to co czujesz to objaw stresu.

    3) Wiedza, którą zdobyłeś zostanie i pewnie zaprocentuje w przyszłości. Jesteś na dobrej drodze. Trzeba teraz doszlifować "pozazakładowe" elementy takie jak zdrowie, relacje towarzyskiepsychika. Często gracze je zaniedbują, a są one równie potrzebne jak umiejętność szacowania szans :)

    Satysfakcję czerpiesz wyraźnie z wewnątrz. To bardzo dobrze i perspektywiczne.
    Zdobyte umiejętności przydadzą ci się nie tylko w zakładach :)

    Yield musisz rozbić - osobno liga, osobno Puchar Polski i zobaczyć jak to wychodzi.
    Potem ewentualnie zrobić selekcję kategorii typów.

    Dobrze wystartowałeś. Potknąłeś się i trochę cię to oszołomiło :) Ale zorientowałeś się, że coś nie gra i jesteś na dobrej drodze :)
    Twój sukces będzie dla mnie dużą nagrodą - też czerpię satysfakcję ze środka :)
    Ewentualnie możesz rejestrować się z bukmacherów na mojej stronie.
    To w jakiś tam sposób może mnie wspomóc finansowo :)

    Pozdrawiam
    Krzysztof, CEO SureBety.pl

    Minął miesiąc...

    ferie-zimowe-600.jpg

    W dniu 2018-01-17 Szymon pisze:

    Hej, witam Cię. Wszystkie dobrego w nowym roku. Na początku chciałbym Cię przeprosić, że tak uciekłem. Ale jeszcze bardziej chciałbym Ci podziękować. Gdy pisałem do Ciebie byłem w totalnej rozsypce, miałem wrażenie że to w co inwestowałem dwa lata było mrzonką. Ty mi otworzyłeś oczy, pokazałeś gdzie i jak iść. Jestem Ci bardzo wdzięczny.

    Już w trakcie naszej rozmowy zauważałem pewne rzeczy, ale brakowało połączenia tego wszystkiego w całość. Najlepsze wyniki robiłem wtedy, gdy nie traktowałem tego jako pracy, jako być czy nie być, jako życia. Yield był wysoki wtedy gdy podchodziłem do tego w luźny sposób, bez zbędnej spiny, w ogóle nie myśląc o pieniądzach. Wtedy wychodziłem z założenia, że jeśli będę coś robił dobrze, to prędzej czy później przyjdą $$. One nie były moją motywacją, i tak pewnie by było, gdyby nie głupi zwrot. Zwiększenie stawek, granie typowo pod zysk.

    Często to sobie powtarzałem i z resztą Tobie to też napisałem, że bukmacherka to nie sprint, to maraton. Ja wtedy o tym zapomniałem. Gdy grałem tylko to co uważałem naprawdę warte zagrania, było bardzo dobrze. Ale gdy rozpraszałem się na więcej typów, grałem to czego wcześniej bym nie zagrał, bo prawdopodobieństwo było niższe, wyniki poszły do dołu. Chciałem przyspieszyć coś co bardzo ciężko robić nawet wolno. Zabrakło cierpliwości, bo o samą analizę i umiejętności znajdywania valuebetow jestem spokojny.

    Wydaje mi się, że zauważyłem, gdzie popełniłem błędy, w dużej mierze dzięki Tobie. Już końcówka sezonu była lepsza, gdy wiele typów, które jeszcze jakiś czas temu bym zagrał teraz odpuściłem. Nie pisałem, bo musiałem i chciałem odciąć się od bukmacherki, wyczyścić głowę. Często się zdarzało, że myślałem o tym za dużo. Jasne, dobrze jest posiedzieć nad danym meczem sporo czasu, zobaczyć rzeczy, których nie widać na pierwszy i drugi rzut oka, ale teraz wiem, że przesadzałem, kosztem życia codziennego.

    Kończąc, bo się rozpisałem, cały czas wierzę w to, że mogę zajmować się tym profesjonalnie. Bardzo Ci dziękuję.

    Pozdrawiam
    Szymon

    W dniu 2018-01-19 SureBety.pl pisze:

    Dobre przemyślenia Szymonie :)

    I wygląda na to, że wnioski też właściwe. Jeśli coś przestało działać, to trzeba się cofnąć do momentu, gdy działało albo zobaczyć czy warunki się nie zmieniły :)

    W twoim przypadku na pewno trzeba wrócić do starego sposobu i wyeliminować ten warunek, i sprawdzić czy będzie znów dobrze :)

    Rozpoznaję w twojej wypowiedzi szczegółowy proces analityczny i świadomość znaczenia życia codziennego. Dla mnie to oznacza, że sobie poradzisz, jeśli zapanujesz nad emocjami i dyscypliną ;)

    Pozdrawiam
    Krzysztof, CEO SureBety.pl


    Komentarze

    • anonim IP: 82.37.**.***
      2018-03-27 13:41

      Juz bez przesady, bo za niedługo bedziemy grali za 0.2% bankrolla. W zupełnosci wystarczy 1,5% i jest to bezpieczny bankroll przy płaskiej stawce przy dobrym typerze. Od dluższego czasu gram za 1.5% budzetu i jak dotad miałem serie az.. jesli mozna to tak nazwac 5 porażek pod rzad przy płaskiej stawce jeden mecz dziennie. Z kolei, ze pisze anonimowo to mogę powiedzieć, że moja płaska stawka wynosi niecałe 390 funciaków, zaokraglam do 400, więc nie trudno policzyc moj bankroll i tak cisne w zależnosci od oferty jeden mecz na dzień. Zazwyczaj w skali rocznej jestem na minusie jeden bądż góra dwa miesiące, ktore odrabiam z nastepnym miesiącem i tak sie robi niezła sumka, czasami o zawrot głowy idzie i tak napieram miesiąc w miesiąc{#emotions_dlg.cool}

    • 2018-03-26 18:53

      Ale trafiłem. Artykuł w sam raz dla mnie. Identyczna sytuacja z tym, że zaczynałem od 100 zł. a sezon zakończyłem zyskiem ponad 1200 zł. Ten sezon zupełna klapa. Nic nie idzie. Po przeczytanie tego artykułu trochę przejrzałem na oczy. Dzięki

    • 2018-03-25 22:11

      Bardzo trafne spostrzeżenie asurbanipal! Umknęło mojej uwadze.

      Przy tak agresywnym stawkowaniu, rzeczywiście można się spodziewać, że mamy do czynienia z relatywnie małym bankrollem (np. 1000 PLN). Wtedy gracze agresywnie stawkują żeby szybko dojść do grubszych stawek.

      Ale tak naprawdę powinno się zostawić stawki aż nie dojdzie się do bezpiecznego procenta bankrollu rzędu właśnie ok. 0.5%.

      Postaram się niedługo wrzucić artykuł o zarządzaniu kapitałem, bo wyraźnie go brakuje na SureBety.pl i w Internecie w ogóle :)

    • 2018-03-24 20:05

      doczytalem do momentu gdzie byla mowa i graniu 4% a pozniej 7%, pozniej nie bylo sensu czyatc bo jak ktos ma taka plaske stawke to jest albo totalnym amatorem albo szaleńcem.

      12 pudel i konczysz w piachu heh to niezle, mi sie zdarzylo miec i serie dwudziestu paru przegranych pod rzad czyli do piachu poszly by 2 bankrolle :)

       

      sam mam plaska stawke mniejsza niz 0,5%

       

     

    Nie jesteś zalogowany.
    ...a zalogowani dostają więcej. Zaloguj się, jeśli chcesz skomentować ten artykuł.

    Logowanie

    W celu zalogowania się na swoje konto, wypełnij poniższy formularz. Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta - zarejestruj się.



    zamknij ×
    Popover Starter

    Jednorazowa oferta

    Jeżeli chcesz:

    Oferuję Ci ZA DARMO 31 minut nagrania video.


     Zgadzam się z Polityką Prywatności
    Top