ARTYKUŁ

    Kontrowanie zakładów

    ocena SureBety.pl
    Ty też oceń artykuł
    Ocena: 5/5
    Głosów: 1
    Aby ocenić artykuł, musisz się zalogować.

    Wielu graczy staje przed dylematem: czy kontrować postawione zakłady realizując zysk czy czekać do końca spotkania ryzykując całą stawkę? Pokusa jest tym silniejsza im wyższy postawiony kurs i stawka. Poznaj wady i zalety kontrowania.

    kontrowanie-dylemat600x400.jpg
    Kontrować czy nie kontrować? Bezpieczeństwo czy zysk? (fot. Shutterstock)

    Wyobraź sobie taką sytuację:

    PRZYKŁAD:

    Stawiasz przed meczem kurs @2,0 na gospodarzy w meczu piłki nożnej. Postanowiłeś oglądać mecz na żywo. Twoja drużyna strzela bramkę w 25. minucie. Do przerwy prowadzi 1-0.

    Od początku drugiej połowy goście starają się odrobić straty. W 55. minucie trafiają w słupek. Kurs LAY na giełdzie betfair na gospodarzy wynosi @1,33. U bukmachera możesz postawić na X2 po kursie @3,40. W 70. minucie przeciwnicy trafili w poprzeczkę. Emocje zaczynają się w Tobie kumulować choć postawiłeś tylko 50 PLN.

    W 80. minucie nie wytrzymujesz napięcia i postanawiasz sprzedać swój zakład na betfair po LAY @1,20 z zyskiem w przypadku wygranej gospodarzy. Bukmacher zaoferował jedynie @5,0 na X2, więc korzystniej było sprzedać kurs na giełdzie.

    W 87. minucie gospodarze wykorzystują kontraatak i Twoja drużyna wygrywa ostatecznie 2-0. Co wtedy czujesz? Jakie pytania pojawiają Ci się w głowie?

    • Czy słusznie zrobiłeś realizując kontrę? Może trzeba było nie kontrować?
    • Czy wybrałeś dobry moment do kontry?
    • Co by było gdyby goście wyrównali, a ty byś się nie odstawił?

    Początkującym graczom tli się wiele pytań w głowie, na które nie znają odpowiedzi.

    I. Rachunek sumienia

    Przeanalizujmy tą sytuację. Zadaj sobie właściwe pytania. Odpowiedzi na nie powiedzą Ci wiele o sposobie gry jaki stosujesz. Przykładowe pytania:

    1. Znalazłeś jakiś zakład. Czy był to valuebet? Jak duże miał value?
    2. Co cię skłoniło do oglądania meczu na żywo? Chciałeś lepiej poznać drużyny? Oglądałeś z zamiarem skontrowania?
    3. Jak ci idzie obstawianie na żywo - lepiej czy gorzej niż zakłady przedmeczowe?
    4. Jak ci idzie trading?
    5. Co by było gdyby Twoja drużyna nie strzeliła pierwsza bramki? Czy dogrywałbyś kolejny zakład widząc że mocno atakują?
    6. Dlaczego nie kontrowałeś w 56. minucie? Dlaczego nie w 71. minucie? Co zdecydowało o kontrze w 80. minucie? Czy kontrowałbyś bez względu na oferowany kurs?
    7. Jak bardzo przeżywasz określoną stratę? Czy nie stawiasz zbyt wysokich stawek?
    8. Jak duże straty wzbudzają Twoje obawy w momencie stawiania zakładu przedmeczowego, a jak w czasie oglądania meczu?
    9. Jak możliwość skontrowania wpływa na Twoją ocenę zdarzeń na boisku?
    10. Czy stawki na żywo powinny być mniejsze czy większe od przedmeczowych?

    Czy miałeś problemy z odpowiedzią na te pytania? A może nie potrafiłeś odpowiedzieć? Jeśli tak, to znaczy, że Twoja strategia jest za mało określona i kierujesz się raczej intuicją i emocjami. To raczej niekorzystna sytuacja z finansowego punktu widzenia.

    II. Liczy się strategia

    Zauważ jak dużą rolę w tym przykładzie odgrywały emocje. Początkujący gracze są bardzo podatni na emocje, a co gorsze, kierują się nimi podczas obstawiania zakładów. Zauważyłem, że najgorszymi emocjami, na które narażeni są gracze są strach i obawy. Jak im nie ulegać?

    Niektórzy twierdzą, że odwaga eliminuje strach. Moja hipoteza na temat strachu brzmi tak:

    Strach eliminuje wiedza i wiara. /szachinista/

    Oznacza to, że najpierw musisz opracować własną strategię. Musi mieć silne podstawy - im solidniejsza strategia, tym mniejsze obawy będziesz miał, że się nie powiedzie. Silną wiarę w swoje możliwości zbudujesz tylko na liczbach. Dlatego właśnie najpierw opracowuje się system (na papierze lub w excelu), a potem rozpoczyna grę. Gdy pójdziesz "na żywioł", niechciane emocje rozszarpią Twój kapitał na kawałki :) Pojawią się wątpliwości, nie będziesz pewien czy masz postąpić tak czy siak. Finał tego jest zwykle jeden i na pewno znasz to już z własnego doświadczenia - długofalowa utrata kapitału.

    Dlatego wyraźne określenie strategii ułatwi Ci podjęcie decyzji dotyczącej kontrowania.

    III. Dlaczego gracze kontrują?

    Brak opracowanej strategii jest tylko jednym z powodów, dla którego gracze kontrują swoje zakłady.

    Najważniejszym argumentem, który przemawia za tym, żeby kontrować jest ograniczanie ryzyka. Grając w przeciwnym kierunku, realizujemy zysk przed zakończeniem spotkania. Poprawia to płynność finansowąogranicza wahania kapitału.

    Często wszystkie te czynniki występują jednocześnie. Ograniczanie ryzyka wydaje się logiczne i zdrowe emocjonalnie. Tylko jaka jest tego cena?

    IV. Koszty kontrowania

    Odróbmy lekcję matematyki.

    Jeśli gracz ma długofalowy yield 10% z zakładów przedmeczowych z piłki nożnej, to możemy założyć bez straty ogólności, że postawiony przed meczem kurs @2,0 ma value około 1,10. Oznacza to, że możemy założyć, iż prawidłowy kurs powinien wynosić ok. @1,82 (=@2,0/1,1), a my znaleźliśmy wyższy i stąd profit w długim okresie.

    Jeśli rozważamy kontrowanie, to kontrowany kurs powinien mieć value≥1,10 (bo takie value ma zakład, którego kontrę rozważamy), żebyśmy nie byli stratni w długiej perspektywie czasu. Gdy na rynku oferowany jest kurs @1,20 , opłaca się sprzedać zakład, jeśli szacujemy prawidłowy kurs na poziomie @1,32 (=@1,20*1,10). Gdy natomiast prawidłowy kurs wynosi @1,09 (=@1,20/1,1), a my sprzedamy swój zakład za wysoko po @1,20 , wtedy tracimy całe value, które przed meczem w trudzie znaleźliśmy.

    Zatem jeśli na rynku możemy sprzedać zakład po @1,20 to opłacalność kontry zależy od prawidłowego kursu jaki naszym zdaniem powinien być:

    • prawidłowy kurs = 1,32 oznacza, że kontra po @1,20 tak by wygrać stałą kwotę bez względu na wynik da value 1,10 "w drugą stronę"; do tej pory value było tylko po stronie wygranej gospodarzy, a teraz bez względu na wynik zapewnimy sobie zysk długoterminowy 10%, bo value 1,10 jest po obu stronach (pierwsze value 1,10 uzyskane zakładem przedmeczowym, a drugie value 1,10 uzyskane kontrą)
    • prawidłowy kurs między @1,20 a @1,32 oznacza utrzymanie value na gospodarzy 1,10, i wypracowanie value od 1,0 do 1,10 na X2 (wielkość value zależy od kursu)
    • prawidłowy kurs @1,20 oznacza realizację value = 1,10 na gospodarzy; przy greenbooku po równo zamykamy zakład z pełną realizacją value (zysk wynika z różnicy między kursem @2,0 a @1,20); przy greenbooku na zero realizujemy częściowy zysk zostawiając niewielką stawkę value na gospodarzach
    • prawidłowy kurs między @1,09 a @1,20 oznacza, że kontra po @1,20 oddaje wypracowane value
    • przy prawidłowym kursie @1,09 sprzedaż zakładu po @1,20 oddaje value w całości, czyli daje niekorzystne kontrowanie w długim okresie

    Nie wiem czy udało mi się to dobrze przekazać, by wyczuć intuicyjnie o co mi chodzi. Generalnie trzeba zwracać uwagę na to po jakim kursie się kontruje.

    1. Kontrowanie po zaniżonym kursie (w stosunku do prawidłowego) jest korzystne. Trzeba sprzedawać zakłady "bez value".
    2. Kontrowanie po prawidłowym kursie realizuje wypracowane value, a więc jest korzystne, bo ogranicza ryzyko.
    3. Kontrowanie po zawyżonym kursie (w stosunku do prawidłowego) jest niekorzystne.
    UWAGA:
    Niskie kursy na faworyta są zwykle wysoko trzymane (bukmacherzy lubią bilansować/łapać ryzyko niskimi kursami), dlatego ciężko o sytuację, w której opłaca się skontrować zakład przedmeczowy.

    Przykładowo bukmacher bet365 trzyma kurs @1,33 na gospodarzy i na betfair jest podobny kurs. W takiej sytuacji opłaca się skontrować (kontrowanie po prawidłowym kursie), bo można przyjąć z dużą dozą prawdopodobieństwa, że bet365 ma wiarygodny model szacowania kursów, który lekko koryguje góra/dół w zależności od sytuacji na boisku.

    Jeśli w bet365 jest @1,33 a na betfair jest kurs @1,50, to oczywiście kontrowanie po tak wysokim kursie jest niekorzystne.

    Jeśli w bet365 jest @1,33 a na betfair jest kurs @1,25, to występuje surebet i kontrowanie po tak zaniżonym kursie jest korzystne.

    W artykule piłka nożna jest lista bukmacherów, którzy są dobrymi wyznacznikami do sugerowania się jaki powinien być prawidłowy kurs, jeśli samemu nie umie się go oszacować.
    Dla innych sportów listy bukmacherów znajdziesz w dziale Dyscypliny.

    WNIOSEK:
    Kontrując zakład albo zwiększamy value (rzadko możliwe) albo realizujemy value (trudne na niskich kursach, chyba że w meczach wielkich faworytów) albo tracimy value (najczęstsza sytuacja).

    V. Kiedy kontrowanie ma sens?

    Zakłady przedmeczowe

    Jeśli stawiasz typy przedmeczowe, nie trać czasu by śledzić ich przebieg w zakładach na żywo. Gdy liczby pokazują ci, że te zakłady powinny dać zysk w długim terminie, nie ma sensu by narażać się, że oddasz to value niekorzystnie kontrując w zakładach na żywo.

    Polecam sprawdzanie wyników zakładów przedmeczowych dopiero po zakończeniu spotkań, a nie w trakcie, jeśli nie masz zamiaru ich kontrować.

    Wyjątkiem jest sytuacja, w której grasz wysokie kursy przedmeczowe (>4,0 powiedzmy). Wtedy kontrowanie na żywo może mieć sens. Oddasz zapewne część długofalowego zysku kosztem stabilniejszego kapitału. Drugim negatywnym skutkiem będzie ogromna strata czasu. W tym przypadku powinieneś prowadzić podwójną historię typów:

    • statystyki typów przedmeczowych bez kontry
    • statystyki typów przedmeczowych z kontrą (zapisz ile dodatkowego czasu musiałeś poświęcić na kontry i policz ile PLN/h zarobiłeś dzięki kontrom - pewnie wyjdzie ujemna wartość)

    W ten sposób zobaczysz ile kosztuje Cię kontrowanie, jaki efekt przynoszą poszczególne strategie i w końcu ograniczysz się pewnie do jednej z nich. Ja w ten sposób odkryłem, że kontrowanie niskich kursów w długiej perspektywie jest bardzo niekorzystne i tracę na tym ogromne pieniądze.

    Może się okazać, że są ligi w których dużo bramek pada w końcówce meczu, jak np. w angielskiej Premier League. Można wtedy rozważać kontry w konkretnych ligach, by nie tracić na to wiele czasu.

    Zakłady na żywo

    Kontrowanie na żywo sprowadza się głównie do tematu tradingu. Cała sztuka tradowania kręci się wokół value. Jeżeli widzisz, że kurs jest zaniżony, rozważ jego sprzedaż. Jeśli jest zawyżony rozważ jego zakup. I ot cała filozofia. Pozornie proste, ale wykształcenie wiedzy kiedy jaki kurs powinien być i jak wpływa na profitowość zajmuje lata.

    VI. Regresja do średniej

    Jeśli masz już opracowany sprawdzony model z dużą ilością typów i wiesz jakiego rzędu value w dłuższym okresie możesz się spodziewać, warto rozważyć kontrowanie najbliższych zakładów, gdy obecne wyniki dużo przekraczają Twój spodziewany zysk. Problem zwykle tkwi w tym ile to jest "dużo". Ewentualnie można po prostu zmniejszyć przedmeczowe stawki, gdy spodziewamy się że może przyjść gorsza seria wyników.

    VII. Przypadek 1: wysokie kursy

    Koresponduję z graczem, który obstawia wysokie kursy i dobrze na tym wychodzi.

    Mam jeden problem, z którym nie potrafię sobie poradzić… właśnie te pilnowanie wyników.

    Jest to związane z tym, że lubię siedzieć przy komputerze i sporo wolnego czasu spędzam przy komputerze, np. czytanie czy oglądanie też odbywa się przy komputerze.

    Mam trochę schizy z tym związane… kiedyś miałem taką czarną mega serię, po której prawie przestałem grać i zrobiłem sobie długą przerwę. Nauczyłem się już, że jak "moi" wygrywają 2 bramkami, to warto dać kontrę na 1X/X2 po dobrym kursie, bo takie mecze stosunkowo często kończą się remisami.

    Wiem też, że w długofalowej perspektywie takie kontrowanie wychodzi na zero lub na minus, ale jestem spokojniejszy, bo nie mam takich wahań budżetu.

    Nie wiem jak sobie z tym poradzić, bo zdarza się że przegrywam podwójnie, tzn. kontruję spotkania, w których korzystny wynik jest dowieziony, a nie kontruję (bo np. nie ma mnie) spotkania, w których zwycięstwo zostało stracone np. w ostatnich kilku minutach. Nie potrafię sobie z tym poradzić… doradź coś… bo jedyne co mi przychodzi do głowy, to zmniejszyć stawki i konsekwentnie nie podchodzić do komputera… ale może masz jakiś lepszy sposób…

    Odpisałem tak:

    Powiem Ci, że przy tak wysokich kursach jakie grasz, ja też nie odważyłbym się nie kontrować, jeśli siedziałbym przy komputerze. Nawet wiedząc, że tracę :) Stabilność kapitału i emocjonalna są równie ważne, jeśli nie ważniejsze (chodzi o zdrowie)!

    Mój sposób na to jest taki:

    Obstawiam mecze w czw/pt na weekend i po weekendzie albo pod koniec dnia sprawdzam wyniki. A cały dzień zajmuję się rodziną albo tym co muszę/lubię.

    Skoro przyjąłem sobie strategię gry przedmeczowej, to muszę się jej trzymać, bo inaczej pojawią się dylematy tego typu jak ty teraz masz :)

    Musisz się zdecydować - albo siedzisz przed kompem "24h/dobę" i śledzisz kiedy skontrować (niewykonalne) albo podchodzisz realnie: puszczasz i sprawdzasz wynik po zakończeniu spotkania. Nawet jak przypadkiem zobaczysz, że możesz skontrować, to co najwyżej modlisz się do Boga, ale nic nie robisz :) W ten sposób odcinasz się od negatywnych emocji i nie dajesz się im ponieść.

    Inaczej zwariujesz ;) Szkoda całego życia na pracę :)
    Mam wrażenie, że nie oddzieliłeś jeszcze pracy od życia prywatnego :)

    Kolejny email Czytelnika:

    Wierzę w % i moja wiara się sprawdza, czego znakomite potwierdzenie było wczoraj. Ja generalnie nie wierzę w motywację, w "muszą wygrać bo…" […]

    Co do kontrowania - najgorzej jest w sytuacji, gdy budżet niebezpiecznie się obniży lub przychodzi seria porażek bezpośrednio po podwyższeniu stawek. Wtedy jest największa nerwowość, bo są konkretne wymierne straty.

    I tak sporej liczby meczy nigdy nie "kontrolowałem" - bo mam taki tryb życia. Wszystkie mecze, które zaczynają się od 20:00 i wszystkie nocne są bez żadnych kontr.

    W weekendy często siedzę, to fakt, staram się to zmienić - i nie wiem czy dobrym kompromisem nie będzie ograniczenie się z kontrami właśnie do lig Anglia/Szkocja - bo w grę wchodzi najczęściej sobota godz. 17-18. Zresztą akurat w tych ligach najczęściej w końcówkach pada dużo bramek.

    Aha, no i w pierwszej połowie nie kontruję wcale (kiedyś tak, ale to bez sensu, kursy są za niskie, za dużo się traci). Kiedyś, kontrowałem też tylko te wyższe kursy, ale wtedy używałem płaskiej stawki i nie grałem tak mocno jak teraz. Dzisiaj już trochę inaczej na to wszystko patrzę - ale też mam dużo większe doświadczenie i wiedzę niż wtedy.

    Moja odpowiedź:

    […] Żeby nie było nerwów, to trzeba powoli zwiększać stawki. Jak podwyższysz stawki gwałtownie o 50 czy 100%, to robią się nerwy jak przyjdzie gorsza seria, fakt :)

    Z kontrami sobie przemyśl.

    Zaczynałem podobnie jak ty, tylko grając surebety. Stałe przychody to podstawa - dobrze to przemyślałeś.

    VIII. Przypadek 2: kontra i dogrywanie

    Otrzymałem także taki wartościowy email:

    Mam pytanie, które trapi mnie już od dłuższego czasu.

    Gram przykładowo zawodnika A po kursie 2,00. Na przeciwnika rośnie tak kurs, że jest przykładowo 2,20 i mam już surebeta. Teraz robię sobie surebeta i mam już teoretycznie gwarantowany zysk i teraz najważniejsze… Co dalej?

    Czy atakować pierwszy typ stawką podstawową po mniejszym kursie po zrobieniu surebeta czy to już nie ma sensu? Grać przykładowo po kursie 1,78? Czy to się opłaca? Bo niby stawka większa, ale kurs mniejszy i wychodzi tak naprawdę ryzyko większe niż przy graniu tylko jednego zakładu, ale wtedy już nie mamy tak dużego zysku.

    Co lepsze? Pewny zysk czy ryzyko i większy teoretycznie zysk?

    Jak Ty to widzisz?

    Moja odpowiedź:

    Na początku kilka słów wyjaśnienia. To co nazywasz surebetem jest tradingiem. Surebet charakteryzuje się obstawianiem w przeciwne strony jak najszybciej. W tradingu czekamy aż kursy się zmienią i dopiero wtedy kontrujemy.

    Po tym jak zrobiłeś greenbooka, zamknąłeś pozycję i zrealizowałeś lub straciłeś value. Stawianie kolejnego zakładu powinieneś traktować jako zupełnie nową sytuację i nie mieszać jej z zamkniętą już pozycją. Błąd który popełniasz nazywa się księgowanie mentalne. Skoro zrealizowałeś zysk albo stratę, to kolejne działania są już "nową kartą". Nie możesz ich mieszać z tym co należy już do przeszłości. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy dalsze zakłady będą mogły zmniejszyć wielkość prowizji na betfair i będą korzystne same w sobie :)

    Jeśli zatem skontrowałeś już dobry typ, to musisz sobie zadać pytanie czy nowy kurs @1,78 ma value czy nie? Jeśli tak, to opłaca się dograć. Jeśli nie, to nie należy tego mieszać z poprzednio postawionymi zakładami.

    Jeżeli obstawiasz pojedyncze typy, to w długim okresie czasu teoretycznie więcej zarobisz, niż gdybyś kontrował każdy z typów. Kontrowanie zapewnia stały zysk, ale jest on najczęściej sprzedawany po kursie, w którym zostaje tylko lekkie value. A co za tym idzie, trochę "długoterminowego zysku ucieka". Jak to mówią: zawsze coś za coś.

    Gracze lubią małe, ale pewne zyski, bo nie muszą się przejmować wahaniami kapitału. Ludzie mają tendencję do ograniczania ryzyka (korzystanie z lokat) niż do ryzykowania (inwestycja w akcje), nawet kosztem większych zysków.

    A ty? Preferujesz lokaty czy akcje? A może część kapitału lokujesz w akcje, a resztę w lokaty?

    Bezpieczeństwo czy zysk? - oto jest pytanie!

    Podsumowanie

    Nie można powiedzieć jednoznacznie czy kontrowanie jest korzystne czy nie. Wszystko zależy od value kursu po jakim się kontruje.

    Do głównych zalet kontrowania należą: ograniczenie ryzyka i wahań budżetu; zaś głównymi wadami są: częsta utrata postawionego value i strata czasu.

    Każdy gracz musi sobie indywidualnie odpowiedzieć na pytanie czy kontrować swoje zakłady. Mam nadzieję, że wystarczająco szeroko nakreśliłem temat i że podzielicie się swoimi spostrzeżeniami w tym temacie ;)

    Zobacz też:
    Co to jest trading
    Giełda betfair
    Wyznacz cel

    Ostatnia aktualizacja: 20.07.2016

    Ty też oceń artykuł
    Ocena: 5/5
    Głosów: 1
    Aby ocenić artykuł, musisz się zalogować.


    Tagi:bet365  betfair  emocje  gracz początkujący  strategia  valuebet 
     


    Nie jesteś zalogowany.
    ...a zalogowani dostają więcej. Zaloguj się, jeśli chcesz skomentować ten artykuł.

    Captcha


    Komentarze (3)



    • (2)
      26-01-2016 10:11 (wt)

      Ja dość często kontruję na live. Robię to jednak w postaci overa bramkowego... Przykład: gram zakład na zwycięstwo (1) i w meczu jest stan 1:0. Cieszy mnie to, ale jeśli jest przewaga gospodarzy to gram na "przeciwnik strzeli bramkę" a jeśli mecz się ma ku końcowi (70-80 minuta) to gram over bramkowy. Stawka niewielka, ale wystarczająca, żeby zminimalizować stratę jeżeli doszłoby do niekorzystnego dla mnie rozstrzygnięcia, a w przypadku szczęścia moge wygrać oba zakłądy (na czyste "1" oraz ten dodatkowy)


      77 76 Odpowiedz

      Odpowiedz na komentarz

      Nie jesteś zalogowany,
      ...a zalogowani dostają więcej. Zaloguj się, jeśli chcesz skomentować ten artykuł.
      Podaj powód zgłoszenia komentarza do usunięcia

      zamknij ×

    • (178)
      20-01-2016 18:53 (śr)

      Ciężki artykuł do przeczytania.

      Widzę, że jest nawet moje pytanie. Skończyło się to tak, że nie skontrowałem i zarobiłem na meczu zdecydowanie więcej niż gdybym miał skontrować.

      Kontrowanie jest chyba dobre tylko przy taśmach jak nam zostaje 1 mecz przy AKO 500 {#emotions_dlg.cool}.


      90 63 Odpowiedz

      Odpowiedz na komentarz

      Nie jesteś zalogowany,
      ...a zalogowani dostają więcej. Zaloguj się, jeśli chcesz skomentować ten artykuł.
      Podaj powód zgłoszenia komentarza do usunięcia

      zamknij ×

    • (50)
      20-01-2016 17:46 (śr)

      Z tym kontrowaniem to prawdziwy ból głowy. Na live często robię tak ( trochę nierozsądne ), że gram kurs 2.10 np. na to, że nie padnie już bramka w meczu ( jest 65-70 minuta ) i w najlepszym wypadku widzę u innego buka kurs 1.9-1.95 na to, że padnie gol. 1.95 daje już niewielki surebet. Gdy widzę, że ten surebet występuje w Pinnacle to mam taki zwyczaj aby poczekac ze 30 sekund aż z 1.95 zrobi mi się 1.97 albo nawet 2. Na razie zawsze mi się tak udawało bo najczęściej łapałem moment gdy był rzut z autu albo jakaś inna przerwa w grze :) Co bym zrobił gdyby padł akurat gol ? Prawdopodobnie zagrałbym od razu, że nie padnie następny bo miałbym ten sam kurs :D

      To co mnie zaskakuje to fakt, że buki obniżają kurs wraz z upływem czasu, ewentualnie gdy coś się stanie np. czerwona kartka albo jakieś nagłe hura jednej z drużyn. Ale to świetnie !! Z moich statystyk wynika, że w meczu wyrównanych drużyn, w którym jest 1:1 rzadziej pada bramka niż gdy jest jakieś 1:0 albo 1:2.

      Co do kontrowania zaś: zawsze staram się przewidziec ile minut doliczy arbiter !! To kluczowe !! Często jest tak, że np. w 85 minucie meczu na brak gola masz kurs 1.35. Mijają 2 minuty i robi się 1.25. W 89 minucie jest 1.15 a po chwili buk zdejmuje zdarzenie z oferty. I wtedy już nic nie zrobisz. Wynika z tego, że w tym meczu nie należy kontrowac pod warunkiem, że arbiter doliczy 2 albo maksymalnie 3 minuty. Wtedy kurs do 1.00 spadłby proporcjonalnie do czasu jaki upłynie aż zakończenia spotkania. Co ciekawe ! - kilka już razy oglądałem mecz na żywo i było w nim masę przerw, dodatkowo w pierwszej połowie arbiter nie doliczył nic. Oczywiste było, że mecz przedłużony zostanie o dobre 5 minut a wielokrotnie nawet o 7 albo 8. Wtedy w 88 czy 89 minucie kurs na brak gola też wynosił po 1.12-1.15. Nic tylko grac, że gol padnie !! Kurs 5 do 7. Jeszcze gdy to puchar jest albo widać z przebiegu spotkania, że się dzieje.

      Ogólnie jestem sceptycznie nastawiony do kontrowania, bo w długim okresie czasu nasz wynik +/- na kontrach będzie zmierzał do zera tzn. w podobnej ilości przypadków okaże się, że zrobiliśmy dobrze kontrując i w tak samo zrobiliśmy dobrze, że poszliśmy na całość. To trochę tak jakby zamykac swoje zakłady - oferuje to bet365. Pamiętajmy jednak o tym, że buk przy okazji pobiera sobie 1% marży ! Nawet gdy obstawiliście przed meczem, że padnie poniżej 5 goli a w doliczonym czasie gry jest nadal 0:0 to zamykając zakład wygrasz 99% swojej potencjalnej wygranej. I te 99% prawdopodobnie w takim przypadku dostaniesz już na 10 a może i 15 minut przed końcem meczu.

      Niedawno grałem mecz Legii z Łęczną gdzie w końcówce padły 2 gole. Nie zamknąłem zakładu i musiałem do końca drżeć o wynik. A najlepsze było to, że w ostatniej akcji meczu Legia wybiła piłkę z własnej linii bramkowej !! Można było zamknąć zakład w 86 minucie i straciłbym 1%. Ten 1% był też wtedy gdy padły 2 kolejne bramki w końcówce spotkania. Na kontrowaniu tracimy też czas, powinniśmy prowadzic też dodatkowe statystyki ... jako system gry nie polecam. Polecam natomiast wtedy gdy oglądamy mecz i widzimy, że układa się on zupełnie inaczej od naszych przewidywań. 


      70 67 Odpowiedz

      Odpowiedz na komentarz

      Nie jesteś zalogowany,
      ...a zalogowani dostają więcej. Zaloguj się, jeśli chcesz skomentować ten artykuł.
      Podaj powód zgłoszenia komentarza do usunięcia

      zamknij ×

    Logowanie

    W celu zalogowania się na swoje konto, wypełnij poniższy formularz. Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta - zarejestruj się.



    zamknij ×
    Popover Starter

    Jednorazowa oferta

    Jeżeli chcesz:

    Oferuję Ci ZA DARMO 31 minut nagrania video.


     Zgadzam się z Polityką Prywatności
    Top